Photmotive > Fotografia > Zadni Granat skiturowo

Zadni Granat skiturowo

… czyli rozpoczęcie sezonu zimowego 2012 🙂
Zapowiadany warunek miał być idealny. Od miesiąca padał śnieg, w czwartek w góry przyszedł wyż znad Rosji, SZL spadł do dwójki i się ustabilizował.
Trzon wycieczki to oprócz mnie – Anita i Marcin, w ostatniej chwili zostaje dokoptowany Janusz. Cel – z początku spektrum było bardzo szerokie – od beskidzko-gorcowych kapust, przez Tatry Zachodnie, po Tatry Wysokie. Ostatecznie stanęło na Zadnim Granacie, chociaż jeszcze przechodząc przez Czarny Staw Gąsienicowy przez moment strasznie kusiła Żółta Turnia od Żółtej Przełęczy (miała założony ślad).
Wyjazd z Krakowa o 4, na parkingu przy Rondzie żadnego samochodu, brak również parkingowego. W ciemności wchodzimy w Boczaniowy las. Idzie się dobrze, miałem wątpliwości czy foki dadzą radę na szlaku (czy nie lepiej iść nartostradą) ale było dobrze.

Babia Góra z Boczania

Babia Góra z Boczania

Po wyjściu na Upłaz, zaczęło się przejaśniać, spotykamy leżącą w śniegu Aankę 🙂 Pomagamy wstać 🙂 i razem dochodzimy do Murowańca, gdzie stacjonuje już paru chłopaków z forum TG. Spotykamy też Waldka, szykującego się z kursem do wyjścia. Szybkie śniadanie i do boju. Do Czarnego Stawu zakładamy ślad „szlakowy” (warunek był faktycznie lepszy, ślad dołem był założony). Cały czas widzimy oświetlone słońcem szczyty, ale jesteśmy po tej złej stronie Tatr 🙂 więc idziemy na razie w cieniu.

Klasyczne zdjęcie nad Czarnym Stawem Gąsienicowym

Klasyczne zdjęcie nad Czarnym Stawem Gąsienicowym

Po przekroczeniu Czarnego Stawu, wchodzimy w „zwężenie” prowadzące do Zmarzłego Stawu, ktoś się szpei, podchodzimy bliżej – Kilerus 🙂 Wymieniamy kilka uwag i pędzimy do góry, bo zarówno im jak i nam zależy na czasie.

Janusz wychodzący na próg Koziej Dolinki

Janusz wychodzący na próg Koziej Dolinki

Przy Zmarzłym Stawie nie ma dobrych wiadomości, ślad jest tylko w kierunku Zawratu, więc torujemy 🙂 Najpierw ja, ale moje zakosy wyraźnie nie odpowiadają tuptusiom. Wybierają co prawda krótszą drogę, ale są momenty zapadania się po pas i więcej. Z początku jest miło i przyjemnie, ale gdy stok zaczyna się wystramiać, a dodatkowo wchodzimy w słońce, pokornie wkładam sztachety na plecy i zajmuje ostatnie miejsce w pociągu na szczyt 🙂 Lokomotywa, tzn Janusz lekko nam uciekł, ale w końcu dochodzimy i my. Jest pięknie. Wysokie, Zachodnie, chyba jakąś Fatrę widać, z drugiej strony majestatyczna Babia.

Świnica i Tatry Zachodnie

Świnica i Tatry Zachodnie

Piknikujemy dobre 30 min, mimo mrozu jest ciepło i nie wieje. Ale teraz następuje kwintesencja wyjazdu tzn zjazd. Startuję z przełączki pod szczytem, od samego początku wiedziałem, że będzie super i tak było. Wg Wali Życzkowskiego trudność to 2- ale przy tym warunku, który był, to była po prostu bajka. Zero walki tylko płynięcie w pięknym, dziewiczym puchu. Siedząc teraz w fotelu zaczynam lekko mieć do siebie pretensje, że nie wykorzystałem tego w 100%, bo muszę się przyznać – dostosowałem się do niewymagających okoliczności i nie był to na pewno mój najlepszy technicznie zjazd, kilka razy noga się niepotrzebnie usztywniła czy rozjechała, po kilkunastu skrętach robiłem przerwy, ale i tak było pięknie.

Do warunku narciarskiego nie mogło być żadnego zastrzeżenia

Do warunku narciarskiego nie mogło być żadnego zastrzeżenia. Zdjęcie zrobione przez Anitę 🙂

Powrót to już ekspresem. Od Czarnego Stawu tym razem dołem, ale tu już trzeba było się męczyć z przepinkami (tzn wstawiałem narty na plecy). Przy Murowańcu byliśmy 15 z minutami, pomysł ruszenia na krzesełko i zjechania Goryczkową upadł ze względu na zatrzymujący się na naszych oczach wyciąg – czyli pod górę i z Karczmiska, przygotowaną tym razem dobrze nartostradą w 30 minut, do samego samochodu.

W okolicy szczytu

W okolicy szczytu

Podsumowując. Warunek i pogoda strasznie rozleniwiły, ale było trochę tyrania pod górę. Zdjęcia ze względu na szeroki kąt, raczej takie landszaftowe, na szczęście poratowała mnie Anita, która zrobiła mi fajne zdjęcia w zjeździe, za co bardzo dziękuję 🙂
Strat własnych tym razem nie było, trochę mnie tylko buty obtarły, muszę chyba na nowo rozpatentować cyferki klamerek butów w trybie „walk”.

I standardowo – galeria zdjęć ➡ Zadni Granat na nartach

1 myśl na “Zadni Granat skiturowo”

  1. My byliśmy 5min od wyciągu jak stanął? Jakbysmy Aaankiii nie spotkali, to pewnie byśmy sobie zjechali? 😛
    Za to pocieszę Cię, podobno w lutym chodzi godzinę dłużej 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *