Prognozy na piątek bardzo dobre, więc o 7.15 wyruszamy spod Śląskiego Domu. Z początku idziemy szlakiem prowadzącym na Polski Grzebień, by po wejściu do Wyżniego Wielickiego Ogrodu, skręcić w prawo, wyraźną wśród trawy ścieżką, w kierunku Kwietnikowego Żlebu (chodź w niego z początku nie wchodzimy).

Trawki na chwilę po zejściu ze szlaku
Trawki na chwilę po zejściu ze szlaku

Z początku prawą stroną żlebu, by potem wejść w niego, następnie klucząc w Kwietnikowym Kotle, znowu wejść w jedną z odnóg żlebu, wydostać się najpierw na grań, potem lekko schodząc na Kwietnikową Przełączkę, skąd już niedaleko na Klimkowe Wrota, będące łącznikiem wszystkich czterech wierzchołków Staroleśnego. Ten opis brzmi dość lapidarnie, ale tak naprawdę droga jest skomplikowana orientacyjnie, nie ma prawie wcale kopczyków, więc bardzo zalecane jest zaopatrzenie się w jak największą ilość materiałów (whp13, Jaćkiewicz, opisy z netu).
Gerlach całą drogę krył się w chmurach
Gerlach całą drogę krył się w chmurach

Łukasz zdobywa wszystkie wierzchołki, ja sobie daruję Turnię Pawłowa 🙂 i idziemy dalej. Najpierw trzeba wejść do żlebu opadającego z Klimkowych Wrót do Doliny Staroleśnej. To chyba najbardziej traumatyczny moment całej wycieczki. Żleb jest stromy, pokryty śniegiem, a tam gdzie nie ma śniegu, sakramencko kruchy, do tego stopnia, że nie da się położyć nogi stabilnie. Na szczęście jest pętla do zjazdu, a my tym razem mamy linę pod ręką, więc zjeżdżamy 15 metrów, a dalej przy wielkiej ostrożności schodzimy jeszcze 10 metrów i trawersujemy i wychodzimy do góry na Zwodną Ławkę.
Wierzchołki Staroleśnego ze żlebem którym schodziliśmy
Wierzchołki Staroleśnego ze żlebem którym schodziliśmy

Dalej granią w kierunku Małej Wysokiej już łatwo, tak jak puszcza – tzn czasami trzeba obejść. Trudności max jedynkowe, więc w miarę szybko docieramy do znakowanego szlaku i zbiegamy do schronu, gdzie czekają forumowy Andrju z piękniejszą połową i razem schodzimy do samochodu.
Wycieczka bardzo przyjemna, trudności maksymalnie dwójkowe, ale to chyba tylko przez to że nie zawsze szliśmy ściśle zgodnie z opisem. Lina wg Jaćkiewicza przydaje się w miejscu imho łatwym, natomiast dla nas była niezbędna do zjazdu żlebem.
Fotograficznie debiutowało nowe body, 40d po utopionym 350d. Odczucia bardzo dobre (pewnie po pstryczku Aśki obniżył mi się próg tolerancji :D) oprócz tego, że ciężkie i duże cholerstwo 🙂

Zakręcona relacja na forum turystyki górskiej

Staroleśny Szczyt – galeria

2 thoughts on “Staroleśny Szczyt i dalej granią na Małą Wysoką”

  1. Dzięki Marek za ciekawe sprawozdanie! Mam kilka pytań, wybieram się z kolegą m.in. na Staroleśny. 1. Mogę prosić o foto nr.3 w większym rozmiarze? Tak gwoli studiowania topografii. 1a. Masz jakieś wskazówki, jak radzić sobie, czego się trzymać w Kwietnikowym Kotle, żeby nie zbłądzić do cna? 2. Czy dobrze rozumiem, że trudniejsza jest droga Klimkowym Żlebem na Zwodną Ławkę niż z Kwietnikowej P. na Klimkowe Wrótka, w związku z czym ta pierwsza jest lepsza do wejścia, a druga do zejścia? 3. Ile czasu na 4 wierzchołki? 4. Czy lina konieczna? (mam dośw. taternickie, kolega nie, jest jednak bardzo doświadczonym turystą „pozaszlakowym”) 5. Czy dobrze rozumiem, że warto przejść się granią na M. Wysoką i że droga ma trudności 1?
    Wielkie dzięki za cierpliwość, Pozdrawiam, Karol.

  2. Spoko 🙂
    1. większego nie mam pod ręką: http://www.flickr.com/photos/airsiwy/3731474625/sizes/o/in/set-72157621634159086/
    1a. nie pamiętam już dobrze, ale tam intuicja niby podpowiadała żeby iść w kierunku szczytu, w lewo, natomiast droga prowadzi bardziej po prawej. Ale to doczytaj dokładnie.

    2. szczerze mówiąc w warunkach jakie mieliśmy (a to była połowa lipca) to nie wyobrażam sobie podejścia Klimkowym Żlebem bez sprzętu zimowego – twardy śnieg (w letnich butach nie dało się wyrąbać stopni) + strasznie krucho naookoło. Zjechaliśmy tamtędy z pętli którą tam zastaliśmy na linie 30 (czyli 15 metrów), ale było tego z 5-10 metrów za mało żeby dostać się w komfortowy sposób do Zwodnej Ławki (brakujące metry trawersowaliśmy bardzo uważnie bez asekuracji)

    3. coś koło 10-15 minut udało się obskoczyć wszystkie.

    4. tylko do ewentualnego zjazdu z Klimkowego Żlebu.

    5. w naszym przypadku warto o tyle, że Mała Wysoka jako cel sam w sobie pewnie by nas nie skusił, a tak przynajmniej urozmaiciliśmy sobie drogę powrotną. Trudności to najbliższe okolice Zwodnej Ławki, ale nawet nie wiem czy tam jest 1 🙂

    Generalnie polecam, bo góra jest świetna, ale się trzeba dobrze do niej przygotować topograficznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *