O 7.50 startujemy spod górnej stacji kolejki na Hrebienoku. Na świeżości szybko robimy i odległość i wysokość, więc w okolicach 9.00 już podchodzimy żlebem Hunsdorfera (przechrzczonym przez Łukasza na Hassellhoffa 🙂 Jest strasznie krucho.ale to tylko preludium do późniejszych warunków.

Żleb ze szlaku
Żleb Hunsdorfera ze szlaku

Wychodzimy na prawo od Przełączki pod Żółtą Ścianą. Szybki skok w bok na wierzchołek Żółtej Ściany i maszerujemy granią, fajną ścianką, a potem samą Ławką Dubkego. W dalszym ciągu krucho i to nie tylko pod nogami, ale też pod rękami. Na Pośredniej Przełęczy robimy mały przystanek i obserwujemy słowacki zespół w ścianie Małej Pośredniej Grani, na płycie Karłowicza. Po krótkim odpoczynku, odbijamy jeszcze na Żółty Szczyt, wracamy i stromą rynną wznosimy się na Wyżnią Pośrednią Przełączkę.

>Dolina Staroleśna z Jaworowym
Dolina Staroleśna z Jaworowym

Znów szybki skok w bok i zdobywamy Małą Pośrednią Grań. Teraz czeka już tylko ostatni etap drogi wejściowej. Jackiewicz pisze, żeby obejść główny szczyt od strony Doliny Staroleśnej i potem żlebem do góry. My wybieramy jednak wariant po lewej stronie Wyżniej Przełączki. Ubieramy uprzęże i gotowi na rozwinięcie sznurka zaczynamy macać żleb docelowy. Fajne, jedynkowe trudności, przejście przez płytę i wychodzimy na szczyt! Jest 🙂 Krótkie poszukiwania puszki i wpis.

No comments :)
No comments 🙂

Schodzimy – są dwie opcje, albo Ciemniastym Żlebem (łatwiejsze technicznie, ale bardziej kruche i zagmatwane) albo Żlebem Stila. Druga opcja wydaje się krótsza, więc wybieramy ją. Z początku zejście żlebem w stronę Doliny Staroleśnej, cały czas bardzo krucho. Dalej za turniami, które oddzielają nas od Doliny Małej Zimnej Wody. Tu następuje mała katastrofa. W łatwym technicznie terenie, wylatuje mi kamień na chwycie, a ja lecę w tył i w dół za nim. Boli wszystko, na rękach jestem zrysowany jak dziecko, plecy wyrywają mi się przy najmniejszym ruchu. Na szczęście kask (chyba pójdzie już na zasłużoną emeryturę) i plecak z 2 kurtkami i szpejem łagodzą nieco upadek i dzięki temu wolno bo wolno, ale mogę kontynuować wycieczkę. Dalej przechodzimy najpierw na takie duże pastwisko, którym wchodzimy we właściwy żleb. Nim lawirując, starając się uniknąć zjechania z kamieniami docieramy do ostatniego progu, gdzie wisi sobie piękny łańcuch zjazdowy, co z ulgą wykorzystujemy i pokonujemy na sznurku ostatnią trudność.

Wycieczka bardzo fajna i gdyby nie kontuzja, byłaby znowu jedną z lepszych. Fotograficznie – średnio, zaczynam poznawać nowy aparat, ale akuratnie w ten dzień było bardzo mocne słońce, co trochę pokrzyżowało mi plan robienia dobrych zdjęć 🙂

Pośrednia Grań – galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *