Photmotive > Fotografia > Niegodni obKucia czyli wycof z drogi Kutty na Batyżowieckim Szczycie

Niegodni obKucia czyli wycof z drogi Kutty na Batyżowieckim Szczycie

Pełne słońce od tygodnia w górach zdopingowało nas z Marcinem do wykorzystania, wg prognoz, ostatniego dnia pięknej pogody. 3.30 wyjazd, przed 6 Vysne Hagi, przed 8 Batyżowiecki Staw, przed 10 podstawa ściany. Od samego początku lekko niepokoił księżyc ledwo przebijający się przez pędzące chmury, a po wschodzie słońca tłusta chmura otulająca wszystko w górze. Nawet przez chwilę pokazał się Batyżowiecki Szczyt, mieliśmy okazję się przekonać, że w pozycji w której wtedy byliśmy, ani fototopo ani schemat drogi nam absolutnie nie pomogą trafić 🙂

Batyżowiecki pokazał się w ciągu całego dnia, na równe 5 min

Batyżowiecki pokazał się w ciągu całego dnia, na równe 5 min

Niezrażeni tym wchodzimy w ścianę z nadzieją, że to to. Pierwszy wyciąg, który prowadzę, to start ruchami za III, potem miejsce V- , kominek IV i stanowisko po 50 metrach. Jak się okazuje, trochę przekombinowałem start i zamiast III było pod VI, ale dalej już wg planu, przynajmniej do wyjścia z kominka. Marcin krzyczy że zostało 8 metrów liny, a stanowiska nie ma. Przeczesuje wszerz i wzdłuż, z dołu krzyk że 3 m. No nic, może przegapiłem, widoczność jest cały czas ~10m, robię stan z własnej, ściągam Marcina. Trochę zmarznięty, ale teraz Jego kolej. Wg topo – dwa zacięcia, idziemy lewym za 4, małą płytka, a później filarek za 4 i znowu gotowe stanowisko. Problem jest taki, że nie bardzo wiemy które to zacięcia (w okolicy kilka wystąpiło), Marcin idzie łatwym terenem, aż w końcu dochodzi do jakiejś płytki, lina się kończy, a w górze majaczą same okapy. Znowu nie trafiliśmy w stan, strasznie błądzimy. W terenie nie możemy zorientować się przez marną widoczność. Teraz ja mocno marznę, w dodatku chmura w której jesteśmy zostawia dużo wilgoci na plecaku i ubraniu. Marcin ściąga mnie i podejmujemy decyzję o wycofie. Drugi wyciąg schodzimy, pierwszy zjeżdżamy, w dodatku lina się haczy, przez co czeka mnie jeszcze raz wycieczka do góry 🙂

Końcówka zjazdu do podstawy ściany

Końcówka zjazdu do podstawy ściany

Powrót do samochodu już na pełnym automacie, byliśmy mocno zmęczeni.
Mimo tego że celu nie udało się zrealizować, poćwiczyliśmy trochę procedury awaryjne, o dziwo humory cały czas nam dopisywały (może to kwestia determinacji z powodu długiego okresu niebytności w górach). Napewno tam jeszcze wrócimy.

Wycof z Batyżowieckiego Szczytu – galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *