Nie mogliśmy się wdrożyć w skałę przez normalne wspinanie, więc zostaliśmy sekcjowo skierowani na Memoriał organizowany przez KW Kraków, z zadaniem pobicia rekordu aktualnego sezonu czyli zrobienia więcej niż jednej drogi na dzień 😀 W składzie Dorota, Kaśka, Marcin i niżej podpisany, stawiamy się dzielnie na pierwszą odprawę, składamy papiery i rączo ruszamy na Kulę. Żeby osiągnąć cel – celujemy w drogi łatwe (których nie brakuje) czyli IV/V. Najpierw Kula, czyli królestwo wody i błota. Trzaskamy z Marcinem 3xIV – wszystkie fajne, prawie 30 metrowe, dziewczyny trochę wolniej. Chwilę zastanawiamy się nad VI-, ale kolejka duża, a nuż coś nie pójdzie, więc biegniemy dalej – Mnich. Tam 1xIII 😀 i 2xIV – też nowe drogi, jeszcze trochę kruche, trójka dzika, bo idąca mocno w bok i połogo, ale IV trochę lepsze. Z Marcinem odpoczywamy i po chwili biegniemy na Skalny Mur. Tam robimy 2xV – wreszcie fajne wspinanie, nie ma błota, lita skała, nawet momentami jest trochę emocji.
Przed 17.00 oddajemy kartę (wbrew temu co napisano w wynikach, ale po kontakcie z organizatorami zostawiliśmy tak jak jest, bo poprawka w klasyfikacji nic nie zmieniała) i wcinamy przygotowany gulasz 🙂 Pojawiają się Ola z Pawłem Maharadżą 🙂 i wśród niezliczonych (głównie żenujących) żartów słuchamy wyników 🙂
Impreza udana, szczęśliwie pogoda dopisała, choć się nie zapowiadało. Zrobiliśmy z Marcinem 8 dróg, co może w zawodach nie było jakimś wyczynem, ale dla mnie to jest personal best jeżeli chodzi o liczbę dróg sportowych na dzień 🙂 Zdjęć nie zrobiłem żadnych, dlatego będę posiłkował się pożyczonymi, od Kaśki, Bartka Klimasa, Kuby Wrony i Bartłomieja Niemca.

Wyniki i moja ucieszona gęba.
Wyniki i moja ucieszona gęba.
Marcin i jego 3 palce
Marcin i jego 3 palce
Z żoną rozmowa na klęczkach
Z żoną rozmowa na klęczkach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *