Zaczęło się od tego, że Piotrek nie zdążył kupić nart i musiał na szybko pożyczyć cokolwiek. Cokolwiek okazało się deskami z nieustawionymi silvrettami 404 bez skistopów ani pasków. W bojowym nastroju, w padającym śniegu wchodzimy około 8.30 na Halę Kondratową, by w ciepłym schronisku wchłonąć zasłużone śniadanie.

Hala Kondratowa i Giewont
Hala Kondratowa i Giewont

Dawno nie byłem w górach, Piotrek pierwszy raz na turach, więc atakujemy coś łatwiejszego, Kopę Kondracką przez Przełęcz pod Kopą. Do góry idzie się nie najgorzej, trochę denerwują poduchy (w jedną sonda weszła na 2.5 metra), a kilka metrów dalej wystaje trawa. Pod samą przełęczą ściągamy narty i na butach wchodzimy na grań. Pierwsze straty, talerzyk z mojego kija wybrał wolność 🙂 O ile na podejściu było ciepło i nie wiało, to na grani, mimo, że wysżło słońce jest przeraźliwie zimno. Widoki zaczynają być bardzo przyjemne, na nartach wchodzimy na Kopę i robimy dłuższy postój z sesją zdjęciową 🙂
No comments
No comments

Spotykamy pierwszych od schroniska ludzi (szli chyba od Małołączniaka). Czas rozpocząć zjazd. Warunki dobre, ale momentami betonik jest przerywany luźnym, ale ciężkawym śniegiem który nie ułatwia sprawy. Trzeci zakręt i Piotrek gleba. Co dziwne, odrywa się narta która ma wyraźnie wolnościowe tendencje, na szczęście 20 metrów niżej jakimś cudem się zatrzymuje. No tak, w pożyczonym sprzęcie nie ma żadnych stoperów – ani skistopów, ani pasków. Burza mózgów, westchnienie ulgi, że narta nie pojechała dalej, bo co by to było. W geście dobrej woli odpinam swoje paski i próbuje je dać Piotrkowi (ja się łudzę, że nie zaliczę gleby i mi się narta nie wypnie), ale ten kombinuje z trokami od plecaka i sposobem druciarskim łączy jakoś nartę z nogą :). Jedziemy dalej. Przełęcz i sru w dół. 2 zakręty i kątem oka widzę, że Piotrek znowu leży, co więcej jedna z nart popieprza dość szybko w kierunku schroniska. Załamka 😀 Ale jeszcze nie koniec. Przy próbach wyjęcia czekana/schowania kijów, ucieka druga narta 😀 to już nawet nie jest śmieszne. Tyle, że odpada problem jak zjechać na dupie z jedną nartą.
Giewont
Giewont

Trochę się podśmiechuje, Piotrek dokonuje przygotowania do dupozjazdu, a ja próbuje wybrać optymalny tor jazdy. Nagle, dup, leżę i co? moja narta odjeżdża 😀 Jestem w takim szoku, że nie wiem czy się śmiać czy płakać (po przemyśleniu, wydaje mi się, że nie zapiąłem porządnie pasków, po tym jak je oferowałem Piotrowi). Schodzimy do wypłaszczenia, gdzie spokojnie leżą sobie nasze 3 z 4 nart 😀 moja z obluzowanym wiązaniem (ale dokręcenie śrubki załatwia sprawę), w jednej Piotrkowej brakuje kawałka ślizgu. Szkoda gadać 🙂 W sumie to nie zjechaliśmy wiele (z Kopy na Przełęcz, 300 metrów do schroniska i potem w dół do Ronda) ale i tak było świetnie! 🙂
Kopa Kondracka na skiturach – zdjęcia z wycieczki

5 thoughts on “Łajzy, nie narciarze”

  1. To ja chyba jednak zejdę szybciej na piechotę niż Ty zjedziesz na nartach skądkolwiek 🙂

  2. So it’s settled. Czyli jak przegram to wnoszę skrzynkę od browarów, a Ty browary? ;P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *