Photmotive > Fotografia > Ganek, Rumanowy i prawie Żłobisty…

Ganek, Rumanowy i prawie Żłobisty…

… a wiadomo, że prawie robi ogromną różnicę. Ale od początku. 6.15 wysiadamy z samochodu, przed 7.00 mijamy schronisko. Zaczyna się uciążliwa Dolina Złomisk, z której mam złe wspomnienia z zeszłorocznego zejścia z Wysokiej. Ale podchodzi się o dziwo nieźle, może to przez świeżość. Szybko nabieramy wysokości, dochodzimy najpierw do pierwszej, najbardziej znanej koleby (co nie dziwi, zamieszkanej tej nocy), chwilę potem do drugiej, pustej. Jak zwykle podziwiamy Wysoką, która prezentuje się świetnie z każdej strony.

Sesja z Wysoką

Sesja z Wysoką

Dolinka Rumanowa, po konsultacjach z przewodnikiem oraz krótkim rekonesansie, wchodzimy w najłatwiejszy żleb, którym szybko dochodzimy do trawersu prowadzącego na Gankową Przełęcz. Tam w okolicach 10.00 pierwszy dłuższy odpoczynek. Jedzenie, fotosesje, na wszelki wypadek ubieramy uprzęże. Droga na grań i na granią na wierzchołek jest bardzo przyjemna. Lufiasta, momentami trzeba skorzystać z rąk.

Początek podejścia na grań

Początek podejścia na grań

Mijamy umiejscowiony lekko poniżej grani drewniany krzyż upamiętniający Vlado Tatarkę i wchodzimy na szczyt. Widok całkiem niezły, przede wszystkim Wysoka, Rysy, Młynarz, Tępa, Kończysta, Gerlach i całe słowackie Tatry Wysokie. Wpisujemy się do puszki, chwilę fotografujemy, korzystając z polskiego zasięgu dzwonimy, jeszcze śniadaniujemy i wreszcie schodzimy.

Kiełbasa asekuruje Manfreda wzrokiem :)

Kiełbasa asekuruje Manfreda wzrokiem 🙂

Następny cel – Rumanowy. Na przełęczy, bardzo kusi droga granią, ścianka z rysą wygląda na max trójkową, w Chmielewskim wyceniana na nieco trudna, sznurek z żelastwem jest, ale jeszcze brakło u niektórych śmiałości 🙂

Idziemy najłatwiejszą drogą, obniżając się nieco z przełęczy, obchodząc grań od strony Rumanowej, około 12.30 łatwo dostajemy się na wierzchołek. Ponowny wpis do puchy i tym razem szybciej wracamy w dół, bo czeka nas dłuższa i trudniejsza droga na Żłobisty.

Ganek z Rumanowego

Ganek z Rumanowego

Na samym początku nie trafiamy na dobrą ścieżkę i trochę improwizujemy trawers, na szczęście po chwili Kiełbasa trafia na kopczyki. Po dojściu na charakterystyczną półkę, z Łukaszem idziemy na rekonesans, popełniając podstawowy błąd logistyczny 🙂 Sznurek zostaje z Mańkiem na dole. Kluczymy, jak na żywiec jest w miarę trudno. O 14.30 dostajemy się na ok. 10 metrów od szczytu. Tutaj blokada. Bardzo lufiasto, droga jest na tarcie po stromej płycie, po czym trzeba wejść na wąską grań i pokonać 2 duże głazy. Wejść, pewnie byśmy weszli, problem na pewno byłby duży przy zejściu. Łukasz rozsądnie proponuje jednak wycof. Ze złością wyszukuję piękne rysy, gdzie kości siadałyby idealnie, głaz na którym można by założyć dolny stan, tylko lina jest 150 metrów niżej, a Maniek zastrajkował i stwierdził, że się woli napić browara 🙂 No nic, wycof.

W drodze na Żłobisty, Kiełbasa pilnuje jeden z nielicznych kopczyków

W drodze na Żłobisty, Kiełbasa pilnuje jeden z nielicznych kopczyków

Schodzimy najpierw do Mańka i Kefira, potem do Dolinki Rumanowej, by klasycznie lekko pobłądzić wśród wielkich kamieni i w końcu Złomiskami, wśród trzasków obolałych kolan, dotrzeć około 17.30 do schroniska.

Wycieczka fajna, z emocjami, pięknymi widokami. Pewien niedosyt pozostaje ze względu na niewykorzystanie przynajmniej w dwóch miejscach sznurka, ale to może następnym razem 🙂
Fotograficznie znowu jestem mocno zdezorientowany 😀 Że zacytuje sam siebie 😀 „mydło jak w Modzie na Sukces, przepalenia jak w dobrej gorzole” 🙂

Ganek, Rumanowy – galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *