Na parking przy „Popradzkie Pleso” dojechaliśmy przed 8.00. Do schronu 35 min, do Chaty pod Rysami kolejne 90 min. Daje znać o sobie zmęczenie – w końcu zredukowaliśmy czasy mapowe o połowe. Chwila odpoczynku i uderzamy na Wagę. Tam pierwsze zdjęcia, widoki są zacne – na Doline Ciężką z Gankiem, na Rysy (od tej innej strony 🙂 ) Mięgusze, grań Szatana. Na Wadze ubieramy z Łukaszem kaski i trawersujemy Ciężki Szczyt w stronę Przełęczy pod Kogutkiem. Przy dobrej widoczności, a taką mieliśmy, orientacyjnie nie jest trudno, szczególnie, że źleb, którym mamy wyjść na samą przełęcz oznaczony jest łańcuchem. Po 30 minutach jesteśmy na Kogutku.

Teraz pora na lekkie strawersowanie zbocza Wysokiej, odnalezienie najszerszego żlebu (Ławicy). Udaje sie nam to tym łatwiej, że akurat schodzą tamtędy słowacki przewodnik z klientami. Trochę żmudnego podejścia Ławicą, zakończonego kilkoma płytami (na jednej są umocowane klamry) i jest wierzchołek z krzyżem (chociaż ten nie stoi na najwyższym punkcie) 🙂 Popas 30 minutowy, wpisujemy się do puszki :), zdjęcia i ze względu na pogarszającą się pogodę – uciekamy w dół. Postanawiamy schodzić do Doliny Złomisk – z początku Ławicą, mijamy odbicie w kierunku Kogutka, dalej schodzimy w kierunku Smoczego Stawu (ale do niego nie dochodzimy). Idąc w dół kierujemy się tak, żeby trafić na Siarkańską Przełęcz a dalej, żeby Siarkana mieć po prawej ręce. Kilka progów skalnych, dochodzimy do dna Doliny Złomisk, którą płynie Lodowy Potok, obok którego biegnie wyraźna ścieżka. Z ciekawych miejsc idąc w dół, mamy po prawej stronie widoczną i dużą kolibę, w pobliżu której biegało kilka świstaków. Ścieżką dochodzimy do samego schroniska przy Popradzkim Plesie. Siadamy, czosnkowa, zaczyna padać 🙂 zbieramy się, przestaje padać i tempem powolnym schodzimy do samochodu. W momencie kiedy się zapakowaliśmy – znowu zaczyna padać 😀

W dobrą pogodę, przy suchej skale, z dobrze rozpoznaną topografią, jest to bardzo przyjemna wycieczka, zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że łatwa. Polecałbym wejście od Wagi – droga od Złomisk jest mocno męcząca ze względu na większą kruszyznę i brak szlaku (wielkie kamienie).

Zdjęć tym razem nie zrobiłem wiele, po pierwsze przez to że po raz kolejny byliśmy w tamtych okolicach, po drugie przez szybkie tempo marszu, a po trzecie – przez chmury, które po opuszczeniu wierzchołka otoczyły okoliczne szczyty.

Alternatywna relacja na forum turystyki górskiej

3 thoughts on “Wysoka 2008”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *