Weselna wycieczka do Mielca czyli wszystko pod kontrolą :)
Dzień po powrocie z gór, trzeba się było szybko zregenerować bo czekała mnie wyprawa do Mielca na wesele przyjaciółki Aśki. Sama impreza – nie będę raczej nic pisał, niewiele osób znałem (pozdrowienia dla Krzyśka B.
), jakoś specjalnie nie czułem się związany emocjonalnie z nowymi małżonkami, a dodatkowo pechowo miałem jakiś słabszy dzień i wypiłem UWAGA całe 2 banie
Nie mniej jednak Aśka bawiła się dobrze, wypiła całe morze gorzoły ![]()
Z mojego punktu widzenia ciekawsza jednak była droga z i do Mielca.
Po pierwsze CB – jak zwykle sprawdzało się, po drodze misiaki stały tylko w strone Mielca na Igołomskiej (wiedziałem o nich dużo wcześniej), więc jazda zupełnie bezstresowa.
Po drugie – odkryłem cudo które się nazywa nawigacją
Pożyczone Mio P550, dodatkiem do GPSa są funkcjonalności palmtopa, szczególnie dla mnie ważne WIFI
Jechaliśmy drogą na Sandomierz, po ok 50 km skręciliśmy na południe, poprowadziło nas idealnie, w każdym momencie wiedziałem gdzie jestem, ile jeszcze do celu, kiedy będzie następny checkpoint
To zupełna odmiana po zestawie Aśka + atlas i stały tekst “aaaa, nie wiem gdzie jestem”
W poniedziałek pewnie trzeba będzie kupić
tylko jeszcze będę musiał zamontować drugie gniazdo zapalniczki bo w tym momencie na końcówce baterii to jest wybór albo CB albo Navi.
Po trzecie – w czwartek podprostowałem felgi z przodu, wyważyłem koła (oprócz felernego niby idealnego re040 którego muszę niedługo wymienić, zresztą bardzo polecam porządną wyważarkę w Harpie – nie jest tanio ale przynajmniej wiadomo za co się płaci). Oczywiście zniknęło lekkie bicie na kierownicy i jechało się juz z pełnym komfortem.
Po czwarte – magiczne zegarki
już zamontowane (chociaż jeszcze nie ma efektu który chciałem uzyskać). Ciśnienie i temperatura oleju – AutoGauge z serii SM (StepMotor czy coś takiego). Wyglądają bardzo dobrze, w komplecie było wszystko co potrzeba było do montażu – oprócz podkładki na czujniki pod filtr oleju. Wszystko zamontowane prawie bez problemu, wskazują bardzo fajnie. Człowiek jednak automatycznie zdejmuje nogę z gazu mimo ze temperatura wody ma już te 70 stopni, widząc ze olej jeszcze się nie nagrzał i ciśnienie jest w okolicach 6 barów. Generalnie jestem bardzo zadowolony.
Na razie tyle – jutro Piknik Lotniczy (ale tylko przedpołudniem dam rade) a potem znowu wesele.
Tagi: Mielec, wesele








halo:|)
super zdjecia:) masz wiecej takich to bysmy byli bardzo wdzieczni:)
ladne ujecia tylko pogratulowac:)
caluski dla Asi
PS. Kartka z Paryza poszla mam nadzieje ze dojdzie::)