Całe przedpołudnie pastowałem samochód, to oczywiście o 16.30 (ślub o 17.00) musiało się rozlać na amen. Żeby chociaż bardziej rześko się zrobiło, ale gdzie tam. Msza w Kościele Bożego Ciała (strasznie ciemny w środku). Ze znajomych odpadli Genony i Piotrasy, ale są Kaśki i trochę kojarzymy – Rufika z małżonką i Marcina (świadka) również z żoną. Para młoda porusza się fajnym starym mercedesem – zwracającym uwagę, ale aż tak nie krzyczącym jak jeden taki cadillac. Impreza w dworku Instytutu Zootechniki w Aleksandrowicach – przyjemnie, ale bez jakiegoś wielkiego szału 🙂 Jeden z mocniejszych punktów to zespół grający – SpiderBand – bez typowo weselnego bumtarara 🙂 ale z fajnymi klasykami, jak mówią statystycy, szacunek 🙂 Popiliśmy, potańczyliśmy i o 3.00 byliśmy w domu 🙂 fajnie było.

Fociłem Tamronem 28-75 – z początku musiałem się przyzwyczaić, ale z efektu końcowego jestem nawet zadowolony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *