W środę święto, Aśka do końca tygodnia wzięła wolne więc czas na mały rekonesans w tym nieznanym dla nas jeszcze terenie 🙂

Dzień 1

Jako że miał to być substytut wczasów, wyjazd spokojnie, w okolicach 8-9. Zakopianka w miarę płynnie, granicę przekraczamy w Jurgowie. Przez CB słychać to czego się spodziewałem – Łysa Polana zakorkowana przez auta nie mieszczące się na parkingu w Palenicy, punkt dla mnie :). Za Jurgowem pierwsze powalające na kolana widoki, Tatry Bielskie w całej okazałości 🙂 Około 11 dojeżdżamy do Tatrzańskiej Łomnicy, na parkingu zostawiamy samochód i podchodzimy do stacji kolejki na Łomnicę. A tam dramat 🙂 kolejka do kolejki na jakies 1,5 h stania 😀 no ale cóż – wczasy – więc stoimy, sprytnie w 2 kolejkach (jedna do kasy po bilety, druga do wejścia do wagoników).

Łomnicki Szczyt
Łomnicki Szczyt

Około 13.00 wjeżdżamy na 1752 metry – Skalnate Pleso. Widoczki całkiem ciekawe, byłoby pięknie gdyby nie te 20000 ludzi. Browarek z wagonikiem na szczyt w tle i wsiadamy na krzesełko, które zawozi nas na 2190 m. na Łomnickie Sedlo. Po drodze obserwujemy jakiś wspin w ścianie Kieżmarskiego (2556 m.) – wygląda imponująco. Na naszej przełęczy znowu tłum, idziemy spacerkiem granią na Wielką Łomnicką Wieżę (2215 m.) skąd otwiera się widok na Dolinę 5 Stawów Spiskich i za nimi – Pośrednia Grań, Mały Lodowy (słowacka nazwa to Siroka Veza 🙂 ), Lodowy, być może Baranie Rogi. Generalnie pięknie 🙂 Posiedzenie, sesja zdjęciowa, rozpoznanie krajobrazu wokoło za pomocą navi i zjeżdżamy krzesełkiem w dół, po czym spacerek na rozruszanie do Łomnicy. Pogoda niezła, wycieczka mało męcząca, przeszkadzały tylko tabuny ludzi.

Dzień 2

Od samego rana – pogoda żyleta 🙂 trochę przysnęliśmy za długo, potem guzdranie z pakowaniem i szukaniem po miasteczkach ubezpieczenia ale w końcu jesteśmy w Szczyrbskim Plesie – cel na dzisiaj to Koprowy Wierch (2363 m. – nazwa słowacka – Koprovsky stit). Wyruszamy z parkingu 10.10, w miare szybkim tempem przechodzimy asfaltówkę dochodząc do Popradzkiego Plesa. Dużo ludzi ciągnie na Rysy, na szczęście szlaki szybko się rozgałęziają. Idzie się całkiem przyjemnie, skwar bardzo nie dokucza – początek drogi to las, potem kosodrzewina także cienia trochę jest. Po prawej mamy Popradzką Grań (ok. 2300 m), po lewej Grań Baszt z Szatanem (2422 m.) na czele. Bardzo ładny widok ukazuje się naszym oczom po dojściu nad Wielki Hińczowy Staw. Na wprost mur Mięguszy, po lewej nasz dzisiejszy cel – Koprowy, po prawej gdzieś tam widać kawałek Rysów i Wysokiej (2547 m.). 20 minut sielanki nad Hińczowym i uderzamy najpierw na Wyżnią Koprową Przełęcz (2180 m.) i później na Koprowy. Tu już kondycyjnie słabiej, podejście jest strome i męczące. Ale to w zasadzie jedyne trudności, technicznych nie ma żadnych, dopiero przy i na samym szczycie jest uczucie małej lufy 🙂 Na szczycie sporo ludzi, w zasadzie trudno sobie znaleźć miejsce do siedzenia, ale widoki imponujące. Od Tatr Zachodnich z łagodnymi kopułami, Giewont, Kasprowy, Świnica, Orla (aż do końca grani Wołoszyna), bliżej Walentkowy, Szpiglas, Miedziane, Świstowa Czuba, jeszcze bliżej Wrota Chałubińskiego, Cubryna, Mięgusze, Wołowy Grzbiet, Rysy, Wysoka, Gerlach, Baszty, Szczyrbki Szczyt, Hruby Wierch, Krywań, doliny 5 Stawów, Ciemnosmreczyńska, Hlińska, Cicha, Mięguszewicka. Kurde, prawie całe Tatry widać 😀 Siedzimy parenaście minut i zbiegamy do auta. Wycieczka udana, trochę się obawiałem o kondycję Aśki, ale było nieźle, o 18.00 jesteśmy przy aucie 🙂 Aha, miałem nadzieję na jakieś większe trudności techniczne, ale jedyną przeszkodą była kruszyzna od Hińczowego Stawu w górę. Łańcuchów ani śladu 🙂

Wielki Hińczowy Staw, Cubryna, Mięgusz
Wielki Hińczowy Staw, Cubryna, Mięgusz

Dzień 3

Tym razem pogoda nie jest już tak idealna jak w poprzednie dni. Nad górami wiszą ciężkie chmury, w zasadzie to szczytów nie widać. Decyzja – lekka wycieczka w okolicach Szczyrbkiego – na miejscu podejmiemy decyzje czy dłuższa wycieczka Młynicka Dolina – Bystre Sedlo ( z możliwościa wyskoku na Furkot) – Furkotna Dolina lub zupełnie spacerowe wyjechanie wyciągiem do Chaty pod Soliskiem i ewentualny spacer na Predne Solisko (2093 m.). Na miejscu wybieramy drugi wariant. Zaopatrzeni w książki (kończyłem „Byłem adiutantem Hitlera” von Belowa) godzinę siedzimy przy Chacie, potem spokojny spacer na szczyt (idzie się cały czas po schodach z kamieni, trudności żadnych, trochę tylko mi ciśnienie skoczyło po wypitym browarze 😀 ). Na górze tylko chmury, widoków żadnych, trochę zaczyna wiać więc schodzimy. Znowu posiedzenie w okolicy schronu i zjazd na dół. W pobliskiej Kolibie jemy obiadek (z „Zupą Borowikową” – Aśka sobie zamówiła 😀 (w karcie jak byk stało Borovicka) 😀 ) i na dojściu do auta łapie nas deszcz 🙂 Pada decyzja że jutro jak będzie tak samo to wracamy do domu.

Z naszym szczęściem oczywiście w sobotę jeszcze czarniejsze chmury wiszą nad całymi tatrami więc chcąc nie chcąc spokojnie wracamy do domu.

Standardowe uwagi:

  • uciekaliśmy przed ludźmi z Polski, ale jednak było baaaardzo dużo (choć pewnie mniej niż w Polsce) ludzi na szlakach. Dla mnie po czerwcowej orlej czy kwietniowym Kozim to jest straszny dramat 🙂
  • każdy parking kosztował 160 koron i od tego się nie ucieknie, trzeba się tylko pilnować, żeby trafić w parking jak najbliżej punktu wyjścia na szlak.
  • spanie – płaciliśmy 300 koron od osoby za 2 osobowy pokój z łazienką w Wielkiej Łomnicy. Do Tatrzańskiej Łomnicy mieliśmy 8 km, do Szczyrbskiego jakieś 30, do Smokovca około 15 km. Trzeba uważać bo w wioskach jest dużo Romów, czytałem że ‚ubytovanie’ u nich nie jest szczególnie przyjemne i komfortowe.
  • alternatywą do dojazdów samochodem do szlaków jest elektriczka (lub inaczej „żelaźnica”) – jeździ wzdłuż całych Tatr Wysokich, stacje ma bardzo blisko każdego ważniejszego wyjścia na szlak.
  • humorystyczny hit wycieczki – zamówienie Aśki w Chacie pod Soliskiem:
    -poproszę piwo
    -a ile masz latek?
    -trzydzieści proszę pana 😀
  • trudności techniczne – na szlakach które przeszliśmy + Krywań – żadne. Tylko kondycyjne + miejscami mała lufa. A kurde myślałem, że będzie lepiej. Jeszcze niby został Polski Grzebień, Czerwona Ławka i Rysy (ale te do zrobienia raczej od polskiej strony), ale na razie dla mnie bardziej emocjonujące były Rohacze.
  • widokowo – no tutaj to bezwzględnie pierwsze miejsce. Ani Orla ani Zachodnie nie mogą się równać z ogromem i bliskością Tatr Wysokich.
  • byliśmy w Popradzie w AquaCity – może i fajnie by było gdyby nie te miliony ludzi (wiem, nudny już z tym narzekaniem jestem) – posiedzieliśmy 30 min i tyle 🙂 Na plus w porównaniu do Oravic – 50 metrowy basen pływacki (zrobiłem 2 długości i to by było na tyle mojego pływania wtedy)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *