Drugi dzień świąt, pora zamienić tryb ‚obżarciuch’ na ‚aktywny wypoczynek’. Narty. Na Rohaczach byliśmy ostatnio, więc teraz pada na Kasprowy. Mają jechać z nami Korble, ale trochę zdziwiają, jak to oni 🙂 Z Krakowa wyjeżdżamy tylko z 15 minutowym poślizgiem, o 6.45. Droga mija w miarę szybko, chociaż bez szaleństw (coś pokombinowałem z anteną CB i nie działało), o 8.00 meldujemy się przy rondzie. 8.30 stajemy w kolejce do kolejki, średnio krótkiej jak na tą porę roku i porę dnia. Pierwszy szok – 15 min i wchodzimy do budynku – dawniej stalibyśmy min. godzinę. Koniec końców, po 9.00 wjeżdżamy na szczyt 🙂 jest pięknie. Słońce przygrzewa, niebo granatowe, dookoła ośnieżone szczyty Świnicy, Kościelca, Orlej Perci, Krywania, z drugiej strony Tatr Zachodnich.

Obserwatorium na szczycie Kasprowego
Obserwatorium na szczycie Kasprowego


Stok przygotowany idealnie, chociaż poniżej kotła Goryczkowego śniegu jakby mniej, miejscami wystają korzenie i pniaczki 🙂 Korble dają radę. U mnie znowu dają na postojach w kość buty – muszę rozpinać na postojach. Wiązania nie do końca trzymają tak jak powinny i krawędzie też (brak serwisu międzysezonowego) ale jednak radość z jazdy jest wielka 🙂 Momentami nawet włącza się w głowie alarm – że ciut za szybko. Próbuje jeździć na krawędzi, potem śmigiem, ale chyba największy fun daje połączenie tych stylów. Jemy na szczycie, chłonąc magie gór, ludzi nie ma wcale dużo. Po przerwie na jedzenie ciężko się zmusić znowu do wysiłku, Aśka rezygnuje chyba po 2 zjazdach, ja zjeżdżam jeszcze 2 razy. Sił jeszcze starczyło na więcej, ale już wycedziłem, zjechałem na plecach trochę, wolałem nie przesadzić 🙂

Aśka na słupku z Rycerzem w tle
Aśka na słupku z Rycerzem w tle

Nartostradą do Kuźnic (ulubiony odcinek Korblów) i do Krakowa (bez problemu, bez korków). Wyjazd bardzo udany.

Kilka zwykłych uwag:

  • kolejka – nie ma klimatu starej, skrzypiącej, małej gondolki, ale jednak jest w stanie wywieźć ludzi w cywilizowanych warunkach na górę, bez stania w 3-4 godzinnych kolejkach. Tak na marginesie – ciekawy artykuł z 1958 z Wyborczej o budowie kolejki
  • mało ludzi było – na Goryczkowej jeździliśmy na bieżąco, bez żadnej kolejki
  • pogoda cud, miód i malina
  • fajne zjawisko inwersji temperaturowej zaobserwowaliśmy. Przy wyjeździe z Krakowa były -4 stopnie. W Nowym Targu lekkie obawy -14 stopni. Na szczycie Kasprowego -2 stopnie 🙂
  • Ula miała okres, a Aśka dawała w dupę 🙂 pod koniec dnia – „głodna, nie głodna, głodna, nie głodna i Siwy Dym i łzy” 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *