Poprzedniego dnia wypytywaliśmy Janusza o charakterystyczną romboidalną płytę, więc dzisiaj nas tam zabrał. Filar Staszla, V, chyba 11 wyciągów. Pierwszy zespół prowadzi Bosman, z drugim Piotrem gonimy. Pod ścianę podchodzimy przez płat śniegu co nie było najbardziej komfortowe, ale potem już lepiej. Trzeci wyciąg to płyta, odpowiednio lawirując spokojnie da się przejść. Czwarty, podczas którego zaczyna padać, to trudności piątkowe tej drogi. Akuratnie z moim szczęściem prowadzę, najpierw trzeba wyskoczyć za winkiel, w lewo, a potem wrócić. W sumie fajny wspin, ale ze względu na deszcz, jest decyzja o wycofie z tarasu – w kierunku Koziej Dolinki. Zdjęć nie ma, bo aparat leżał cały czas w plecaku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *