Na początku grudnia stuknęły 3 lata od zakupu Brzydala, przy okazji rocznica czasowa spotkała się z rocznicą kilometrową – licznik pokazał 20 tysięcy km. Średnia słaba, ale biorąc pod uwagę, że to trzecie auto w domu, a jeszcze w dodatku Aśka spędziła pół roku „ciążąc” daje jakiś tam obraz jak wyglądała eksploatacja. Czas na pytanie, które zada teraz każdy – zarówno znawca, jak i kompletny laik motoryzacyjny. To Alfa Romeo, więc jak często i kosztownie się psuła?

Alfa Romeo MiTo, jak widać już na kołach zimowych
Alfa Romeo MiTo, jak widać już na kołach zimowych

Odpowiedź trochę chyba zaskakuje. Odpukać, nie zepsuła się do tej pory nic poważnego. Bezpiecznik od zapalniczki. Spadający wężyk od spryskiwacza tylnej szyby. I ostatnie dwie „awarie” które jednak jak mi teraz przyszło do głowy mogą być pochodnymi naprawy po dzwonku (w ASO 🙂 ).
2 tygodnie temu, po zatankowaniu, odpalam brzydala, kontrolki zapaliły się na sekundę, po czym wszystko (łącznie z radiem) zgodnie zgasło. Otwieram drzwi, nie odsunęła się szyba, czyli tu też nie ma prądu. Pierwsza myśl – aku, ale szybko zweryfikowana – aku nie pada tak nagle. Druga, główny bezpiecznik. Instrukcję miałem w schowku, luzik. W niej, głównego bezpiecznika nie znalazłem, ale zlokalizowałem „duże” bezpieczniki w okolicy akumulatora. Trzeba odkręcić tylko dwie śrubki. Śrubokręt w bagażniku, więc pędzę do tyłu. Fak, nie ma prądu, więc ani z kluczyka, ani z przycisku nie dostanę się tam. Uff, dobrze że kanapa dzielona 🙂 Bezpieczniki wyjmowałem pojedynczo i sprawdzałem, ale wszystkie okazały się dobre. Przez przypadek poruszyłem klemą akumulatora i jest. Bingo 🙂 Zupełnie nie dokręcona, luźno majtająca się. Po dokręceniu prąd wrócił i w spokoju odjechałem w siną dal 🙂
Druga „odkręcająca” się awaria miała miejsce dzisiaj. Z rana telefon od Aśki. Nie działa jedna wycieraczka. Myślę – skoro jedna, to na pewno tylna. Ale nie. Nie działa wycieraczka kierowcy, pasażera popyla aż miło. WTF. Przecież nawet jakby spadło łączenie, to silniczek bezpośrednio podłączony jest właśnie do kierowcy, przez co ta powinna działać zawsze.
Wieczorem dostałem samochód i co się okazało? wycieraczka kierowcy była w zasadzie odkręcona. Nakrętka trzymała się na ostatnich zwojach (przy okazji lekko wyrobiły się „ząbki” w ramieniu wycieraczki). Po dokręceniu ramienia – wszystko działa 🙂
Żeby nie skończyło się tak miło, dla porównania, kupując 10 lat temu nową 156 1.8, po przebiegu 20 tysięcy, miałem wymienione: wahacz dolny, łączniki stabilizatora, wariator (!) + ASO chciało wiercić dziurki w głowicy (miało zapobiec kolejnym awariom wariatora). Nie mogli sobie poradzić z porannym dławieniem.
Wychodzi na to, że przynajmniej pod względem awaryjności MiTo jest dużo bardziej dopracowanym samochodem niż 156.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *