Zlot forum turystyki górskiej. Miejsce wybrane tak, że od razu widać że priorytetem nie bedzie chodzenie po górach 🙂 Udaje mi się pożyczyć skiutry, wieć najwyższy czas zacząć tą przygodę 🙂 W piątek o 16 odbieram Mańka z Borku i lecimy do Zakopca – z ronda odbieram narty, zguby na Dworcu (a w zasadzie Tesco 🙂 ) i wio do Kir. Jestem świeżo po krótkim instruktażu, więc bez problemu zakładam sprzęt i wio do góry. Po jakimś czasi udaje mi się opracować rytm i juz jest dobrze 🙂 Ide po twardym sniegu przynajmniej tak szybko jakbym szedł na butach. Idziemy coś koło 2 godzin (bez presji, robiąc często przystanki) no i w końcu dochodzą nas rozśpiewane głosy ze schronu.

Grań Ornaku
Grań Ornaku

Cięcie 😀 Na drugi dzien (sobota) prognozy nie były najlepsze, więc wybieramy się w kierunku Przełęczy Iwaniackiej, z możliwością ewentualnego wejścia na grań Ornaku. Dołaczają do nas Hanka, AnkaS, Anka z Gdańska, Kwaqu (organizator i animator zlotu) oraz Paweł. Duże zachmurzenie, po pewnym czasie zaczyna sypać śnieg. Ide na butach, ze względu na obtarcia prawej stopy (ale o tym później). Nie jest źle, szybko meldujemy się na Iwaniackiej i ruszamy do góry. Śnieg coraz bardziej sypie, w dodatku po wyjściu z lasu zaczyna wiać, co powoduje zasypanie śladów i konieczność torowania 🙂 W końcu wychodzimy na grań, seria pamiątkowych zdjęć z widokami na 5 metrów, trochę się śmiejemy i zaczyna się to co tygrysy lubią najbardziej 😀 dupozjazdy 😀 jak dzieci 😀

Po 15.00 wracamy do schronu, obiad i wieczorne atrakcje – cięcie 😀

Błyszcz i Bystra
Błyszcz i Bystra

Niedziela, od rana zapowiadana przez ICM lux pogoda. Niestety – większość osób rozjeżdza się, ale i tak dobrze że przyjechali – podziwiam ludzi z Gdańska czy Gorzowa – 700-800 km drogi w jedną stronę. Ze względu na stan stóp – siedzę chwilę z Mańkiem przed schronem, po czym ok. 13.00 ubieram kajdany i zjeżdżam na dół 🙂 Było świetnie, chociaż tym razem nie dominował wątek turystyczny.

Podsumowanie:

  • sprzęt pożyczyłem w wypożyczalni Tatratrade koło baru Smrek przy rondzie. Obsługa ok, doradzili, wytłumaczyli, w dodatku ceny całkiem dobre. Nie potrafię ocenić jakości sprzętu, natomiast był jeden szkopuł. Prawy botek nie miał sznurówek. Jako laik w temacie nie zwróciłem na to uwagi, natomiast po 1,5 godziny podchodzenia do schronu – but wytargał mi dziurę w pięcie która uniemożliwiła mi (i dalej uniemożliwia) jakąś bardziej intensywną działalność fizyczną. W pierwszy dzień się trochę zraziłem do turów, ale potem mi przeszło.
  • na nartach chodzi się fajnie. Mam wrażenie że po płaskim lub niewielkim nachyleniu do góry – organizm się mniej męczy. W puchu idzie się szybciej niz na nogach, na ubitym, twardym mniej więcej tak samo. Problem w momencie kiedy jest mocno do góry bo dechy trzeba ładować na plecy.
  • technika jazdy – wydaje mi się ze wyczuwam dużą różnicę pomiędzy moimy twardymi slalómowkami Fischer RC4 a turowymi Haganami Carbon (czy jakoś tak). Ale prawdziwego testu jeszcze nie przeszły – ze wzgledu na brak zjazdu z prawdziwego zdarzenia 🙂
  • w komplecie z nartami i butami, oczywiście pożyczone miałem foki + sprzęt lawinowy (pieps i szufla)
  • poznałem trochę nowych ludzi – to była bardzo dobra terapia śmiechowa 🙂
  • zdjęć prawie wogóle, nie było pogody 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *