Narty na Łomnicy
Jako że w sobote wróciłem z Tatr na zupełnej świeżości, moja wspaniała Żona zaproponowała – jedźmy w niedziele na narty – nie wiem gdzie, ale jedźmy. No dobra, dawno nie byłem w górach
to obraliśmy kierunek Strbskie Pleso. Wyjazd przed 7.00, droga dość sprawnie, w miarę pusto. W międzyczasie wymyśliłem że można by zaglądnąć na Łomnice, choć pewne obawy po doświadczeniach z sierpnia były. A tu miła niespodzianka. Godzina 8.45, dojeżdzamy na parking pod samą kolejkę, nie ma ludzi, pogoda oczywiście lux. Dodatkowo całodzienny karnet kosztuje 590 koron – to troszkę taniej niż na Rohaczach, a zdecydowanie taniej niż Kasprowy (gdzie trzeba doliczyć jeszcze parking, busa i ewentualny wyjazd kolejką). Jest pięknie. 9.10 wyjeżdzamy gondolką na Skalnate Pleso. Przesiadka na krzesełko i kierunek Łomnickie Sedlo.
Na Łomnicy byłem ostatni raz około 15 lat temu – ze wspomnień przebijają się muldy i stromizna. Jadąc krzesełkiem stok wydaje się gładki, a i nachylenie nie jest jakieś straszne. Aśka odnosi się wręcz lekceważąco (Dziadek ją troche nastraszył) ale do czasu
- same zalety Łomnicy – jedyny koszt to w zasadzie wyciąg i żarcie – za toalety, leżaki, parking czy dowózkę się nie płaci w przeciwieństwie do Zakopanego. Dodatkowo super trasa, dobrze przygotowana, piekne widoki i mocna pogoda. Myślę że będziemy tam częściej przyjeżdzać.
- widziałem filanca
jest na zdjęciach, przepędzał dzieci bawiące sie w śniegu na ogrodzonym terenie 
















