Podchody do najwyższych szczytów w Tatrach czas zacząć. W piątek dla rozgrzewki była Wysoka. Do Lodowego przymierzaliśmy się kilkukrotnie, ale odwoływaliśmy albo zmienialiśmy plany, ze względu na pogodę. Skład tym razem liczniejszy – oprócz Łukasza i mnie, wraca Maniek, a do tego dołącza Staszek. O 8.00 wyjeżdżamy kolejką na Siodełko, potem dreptanie do Terinki. O ile na dole pogoda była idealna, to od ok. 1400 metrów wchodzimy w chmurę, przez którą od czasu do czasu wygląda krążek słońca, ale widoczność jest bardzo marna. Po 10.00 dochodzimy do schronu, popas, uzupełnienie płynów. Zmieniamy plany – ze względu na brak widoczności – idziemy od Doliny Pięciu Stawów Spiskich, zamiast pierwotnie przewidywanej, trudniejszej orientacyjnie drogi od Lodowej Przełęczy.

Lodowy Szczyt
Lodowy Szczyt

Z początku mamy trudności nawet z trafieniem w szlak i później w zakręt za Stawami, ale im wyżej tym się bardziej przejaśnia i więcej widać. Idziemy zboczem Lodowego w kierunku Śnieżnego Szczytu, miejscami po płatach śniegu, w większości jednak po kruchych usypiskach.

Chmury w 5 Stawach Spiskich
Chmury w 5 Stawach Spiskich

Po dojściu do pierwszych źlebów (trawiastych) idziemy w pierwszy – po prawej stronie (taką niewielką grańką) – tutaj mieliśmy chwilę zastanowienia, ale co do trafności wyboru upewnił nas przewodnik schodzący z turystami właśnie tym źlebem. Po pewnym czasie żmudnego podejścia, wychodzimy na główną grań. Widok piękny – i w stronę Durnego/Łomnicy/Baranich Rogów, jak i na zachód – Wysoka, Rysy, Jaworowe Turnie.

Baranie Rogi, Durne, Łomnica
Baranie Rogi, Durne, Łomnica

Ubieramy się w uprzęże, wyjmujemy szpej. Granią w lewo – fajna droga, czasami trzeba użyć rąk, w końcu dochodzimy do legendarnego Konia. Decydujemy się jednak iść bez asekuracji, Koń na długiego nie wygląda, a i jakoś strasznie technicznie też nie. Idę pierwszy, trzeba usiąść okrakiem na samym początku, potem już tylko balans, to po jednej stronie, to po drugiej stronie i zeskok z dość wysokiej półeczki na zakończenie. Lufy nie mieliśmy, bo 15 metrów niżej stały chmury, ale podobno tam jest kilkaset metrów na każdą stronę 🙂

Lodowy Koń
Lodowy Koń

Dalej łatwą granią na szczyt, a tam trójnóg i… znajomi z forum turystyki 🙂 Dużo śmiechu, pamiątkowe zdjęcia i czas schodzić 🙂 W kierunku Lodowej Przełęczy prowadzą dwa warianty – pierwszy, ściśle granią, trudniejszy, po krótkim rekonesansie, najprawdopodobniej wymagający przynajmniej jednego zjazdu. Drugi wariant to lekkie zejście Sobkową Granią/Żlebem, po czym po ok 10 minutach trawersem w kierunku Lodowej Kopy. Niby łatwiejsza, ale na pewno emocjonująca i wymagająca sporo uwagi. W miarę szybko docieramy do Kopy, skąd granią idziemy w kierunku Lodowej Przełęczy. Dalej uciążliwym szlakiem do Terinki i w dół (na ostatnią kolejką oczywiście jesteśmy spóźnieni).

5 Stawów Spiskich
5 Stawów Spiskich

Przy dobrej pogodzie wycieczka piękna, z dawką emocji, natomiast przy problemach pogodowych może nie być za fajnie.
Zdjęć zrobiłem nie za wiele (chociaż oczywiście więcej niż na Wysokiej) – jakoś ostatnio nie mam weny.

➡ Galeria z wejścia na Lodowy

➡ Bliźniacza relacja na forum turystyki górskiej

One thought on “Lodowy Szczyt”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *