Ula z Przemkiem od paru dni spali w Zakopanem, więc Aśka zaciągnęła i mnie. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że zrobimy coś fajnego na Hali Gąsienicowej, a że w grę wchodziła jednodniówka z Krakowa, więc również coś szybkiego. Kościelec, tatrzański Matternhorn, góra która w panoramie z Zakopanego czy Podhala ginie na tle Orlej Perci, przy wejściu na Halę robi ogromne wrażenie. Szlak nie posiada łańcuchów, ale trudności są porównywalne do Orlej Perci, a skupiają się w dwóch miejscach – kominek w połowie, pomiędzy Karbem a szczytem, oraz jedno miejsce pod samym szczytem.

Dziewczyny z Kościelcami
Dziewczyny z Kościelcami

Z Zakopanego bierzemy Ulę i Przemka o 8:00 i dość spacerowym tempem wchodzimy przed 10:00 do Murowańca. Po śniadaniu, idziemy przez Czarny Staw Gąsienicowy na Karb. Podejście jest dość strome i męczące, ale na szczęście krótkie. po 11:00 mijamy mrążącą krew w żyłach tabliczkę o niebezpiecznym szlaku i pniemy się mozolnymi zakosami w górę. Skała jest sucha, więc nie ma problemów.
Aśka z Czarnym Stawem w tle
Aśka z Czarnym Stawem w tle

Parę minut po 12:00 zdobywamy wierzchołek, jest trochę ludzi. Na Zadnim Kościelcu widać taterników wspinających się na Setce, po chwili dochodzą inni, kończący Grań Kościelców. 15 minut kontemplowania widoków i schodzimy. Teraz jest trochę trudniej niż przy wejściu. W kluczowych miejscach trzeba opuścić nogi w nieznane 🙂 i szukać na ślepo stopni, ale dajemy radę. Karb i schodzimy tym razem przez Pojezierze.
Ferajna z powrotem na Karbie
Ferajna z powrotem na Karbie

Ładny szlak, zatrzymujemy się dwa razy na dłużej, moczymy nogi w stawie. Gdy dochodzimy znowu do Murowańca, nadlatuje śmigło, ale z tego co mówią ludzie to na szczęście tylko ćwiczenia. Naleśniki i lecimy znowu Boczaniem na dół.
Śmigło na Hali Gąsienicowej
Śmigło na Hali Gąsienicowej

Fajnie, szybko i z emocjami. Przy dobrych warunkach pogodowych można polecić taką wycieczkę prawie każdemu – jedynym warunkiem jest obycie z wysokością.
Fotograficznie – nie najgorzej – po awarii mojego Fuji S5500, Werner, brat Przema, użyczył mi swojego Fuji S9500, o bardzo szerokim zakresie ogniskowej – 28-300. Stąd w większości portrety 🙂

One thought on “Kościelec z dziewczynami”

  1. Bardzo podoba mi się Twoja relacja no i oczywiście zdjęcia! 🙂 Kościelec jest jednym z moich ulubionych szczytów w Tatrach.
    Pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *