Zaczęło się małe parcie na wyjazd w góry, dawno nie byliśmy, zaczęły się warunku letnie, więc pomysłów było tysiące 🙂 W końcu wybraliśmy jeden, dobry cel – Kieżmarski. W relacjach chłopaki postraszyli, że są trudności, więc biorę sznurek, żelastwo i uprząż. Wyjazd z Krakowa po 6.00 skład standardowy – Łukasz, Maniek i ja 🙂 Do Łomnicy docieramy 8.20, gondolka i 8.45 jesteśmy przy Skalnatym Plesie. Mgła, mocna mgła. Początkowo widać 10 metrów. Idziemy czerwonym szlakiem w prawo, w kierunku Rakuskiej Czuby. Po ok. 10-15 minutach schodzimy ze szlaku w lewo i kamieniami, a w zasadzie wielkimi głazami targamy ostro w górę.

Łukasz na Kieżmarskim
Łukasz na Kieżmarskim

W połowie podejścia spotykamy kamzika, widoczność też się troszkę poprawia. Gdy dochodzimy na grań Huncowskiego – nawet pokazuje się na moment niebieskie niebo. Teraz już łatwo granią na szczyt Huncowskiego (2351 m.), gdzie robimy sesję i śniadanie. Pogoda zmienna, momentami chmura i widoczność na 10 metrów, a są momenty że nawet widać nasz Kieżmarski. Schodzimy do przełęczy Huncowskiej, gdzie Maniek zakopuje w płacie śniegu skarb Harnasia 🙂 Idziemy dalej, trochę poniżej grani po prawej stronie. Po 30 minutach dochodzimy na Wyżni Kieżmarski Przechód, gdzie zostawiamy sprzęt i robimy szybki wypad (3 min) na Mały Kieżmarski (2513 m.). Widoków żadnych, wracamy i uderzamy w kierunku głównego szczytu. Po 15 minutach jesteśmy. Jest ciepło, więc pada komenda PIKNIK, znajdujemy sobie miejsca i kontemplujemy przez co najmniej godzinę 🙂
Widoki ze szczytu
Widoki ze szczytu

Ze względu na brak perspektyw na poprawienie widoczności, o 13.30 z bólem podejmujemy decyzję o powrocie. Spokojnie znajdujemy sprzęt na priehybie i lecimy na przełęcz po skarb 🙂 Tutaj zdarzyło się niewielkie pobłądzenie (widoczność spadła do 5m a my zeszliśmy za nisko od grani i zaczęło się mocno przepaścisto), ale w końcu dotarliśmy na Huncowską Przełęcz. Triumfalny browarek (ja tylko kilka łyków ze względu na kierowanie, ale za to jak smakowały) i lecimy z powrotem. To chyba najgorszy odcinek drogi. Plecak zaczął ciążyć, kolana boleć, a kamienie osuwać spod nóg. Doszło do tego że w połowie Huncowskiego zrzuciłem kilka kamieni wielkości telewizora 25 calowego jakieś 30 metrów w dół, zaśmierdoliło tylko siarką i poniosło głuchym echem po dolinie, ale trochę wycykałem. Po mordęce doszliśmy do stacji gondolek w Skalnatym gdzie tradycyjna, najlepsza czosnkowa i nartostradą, 1,5 godziny złażenia w dół do auta.

Plan jeszcze był żeby spać w Roztoce albo w Morskim i zrobić w niedziele N. Rysy, ale na skutek złych prognoz i dosyć mocnego wyczerpania materiału wróciliśmy do Krakowa 🙂

Grań Wideł
Grań Wideł

Fajnie było, przepływające cały czas przez grań chmury robiły fajny klimat, w dodatku wycieczka taka średnio łatwa (powiedziałbym że technicznie to taki Kościelec). Nawigacyjnie przy dobrych warunkach też jest ok, momentami jest ścieżka, są kopczyki, gorzej jest jak nic nie widać, ale też się da trafić :). Są już zacne plany na następne weekendy.

Napisałem też alternatywną relację na forum turystyki górskiej – są tam też inne zdjęcia 🙂

Aha, i żebym nie zapomniał – na szczyt nie prowadzi żaden szlak turystyczny, schodzenie ze szlaku jest zabronione i absolutnie nie polecam.

➡ A tu mała galeria zdjęć z Kieżmarskiego Szczytu

One thought on “Kieżmarski Szczyt”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *