Niedziela miała być pierwszym dniem dobrej pogody. Faktycznie, podchodząc pod zachodnią Kościelca byliśmy niemiło zaskoczeni „płynięciem” ściany, ale pogodowo zapowiadało się bardzo dobrze. Do Mylnej niewielki płat śniegu, który obeszliśmy z prawej strony. Na Mylnej przewiązanie i w składzie Dorota, Marcin, Kiełbasa + niżej/wyżej podpisany atakujemy Szafę. Na szczęście grań sucha i pięknie przyczepna. Już tradycyjnie atakuję w trekingach, zresztą tak jak pozostała wesoła gromadka. Marcin dzielnie prowadzi peleton (przygotowując się i odświeżając teorię przed zbliżającym się dla niego taternickim), Dorota trochę rzuca mięsem na lufę, Łukasz z nudów śpiewa i fristajluje.

Orla Perć w chmurzyskach
Orla Perć w chmurzyskach

Idziemy wolno, nawet jak na dwa niedoświadczone zespoły. Na Zadnim spotykamy trójkowy zespół, który kończy Setkę, ale na szczęście schodzą, a my z Kościelcowej Przełęczy, kończymy drogę na Kościelcu. Zejście do Murowańca i potem morderczym Boczaniem do samochodu. Pogoda dopisała, humory też 🙂
Fotograficznie – średnio, bez szaleństw, znowu zrobiłem tylko kilka zdjęć – zapraszam do galerii na flickr

3 thoughts on “Grań Kościelców. Znowu :)”

  1. Serdecznie nienawidzę Cię za to, że masz tak blisko w Tatry :> Fajne, bardzo naturalne fotki. BTW, dalej fotografujesz 40D?

  2. 🙂 sam się nienawidzę za to, że mając tam tak blisko, jestem tam tak rzadko 🙂 tak, 40D dalej w użyciu 🙂

  3. Mordercze to jest podejście do Chocho (dłuugie, nudne i bez widoków) Boczań rządzi 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *