Jun 27 2010
Grań Kościelców. Znowu :)
Niedziela miała być pierwszym dniem dobrej pogody. Faktycznie, podchodząc pod zachodnią Kościelca byliśmy niemiło zaskoczeni “płynięciem” ściany, ale pogodowo zapowiadało się bardzo dobrze. Do Mylnej niewielki płat śniegu, który obeszliśmy z prawej strony. Na Mylnej przewiązanie i w składzie Dorota, Marcin, Kiełbasa + niżej/wyżej podpisany atakujemy Szafę. Na szczęście grań sucha i pięknie przyczepna. Już tradycyjnie atakuję w trekingach, zresztą tak jak pozostała wesoła gromadka. Marcin dzielnie prowadzi peleton (przygotowując się i odświeżając teorię przed zbliżającym się dla niego taternickim), Dorota trochę rzuca mięsem na lufę, Łukasz z nudów śpiewa i fristajluje.
Idziemy wolno, nawet jak na dwa niedoświadczone zespoły. Na Zadnim spotykamy trójkowy zespół, który kończy Setkę, ale na szczęście schodzą, a my z Kościelcowej Przełęczy, kończymy drogę na Kościelcu. Zejście do Murowańca i potem morderczym Boczaniem do samochodu. Pogoda dopisała, humory też
Fotograficznie – średnio, bez szaleństw, znowu zrobiłem tylko kilka zdjęć – zapraszam do galerii na flickr Tagi: Grań Kościelców, Grań Praojców, Kościelcowa Przełęcz, Kościelec, Mylna Przełęcz, Zadni Kościelec


Serdecznie nienawidzę Cię za to, że masz tak blisko w Tatry :> Fajne, bardzo naturalne fotki. BTW, dalej fotografujesz 40D?
Mordercze to jest podejście do Chocho (dłuugie, nudne i bez widoków) Boczań rządzi