Durny Szczyt i dalej granią na Łomnicę
Łomnicę “znam” gdzieś od kilkunastu, może nawet 20 lat. Prawie w każdą zimę meldowaliśmy się na Łomnickiej Przełęczy, katując tamtejszy stok narciarski i wyciąg, przy okazji z przyjemnością obcując z pięknymi widokami. Kopuła szczytowa przyciągała w miarę łatwą drogą od Przełęczy, ale z drugiej strony to by było jednak za proste. Od pewnego czasu zaczął krystalizować się plan wejścia Jordanką, dodatkowo zahaczając o również “pożądany” Durny Szczyt. No i w poniedziałek wreszcie na gg padło sakramentalne “pogoda jest, jedziemy, spotykamy się 5.10 pod Krakiem” ![]()
Spokojnie wyjeżdżamy pierwszą kolejką z Hrebienoka i turlamy się do Terinki. Łukasz, targający sznurek trochę narzeka na zmęczenie, ale pniemy się do góry, W schronisku lekki odpoczynek i z prawej strony obchodząc Pośredni Staw Spiski wchodzimy w żleb ze śniegiem (skąd ten Chmielowski wiedział że tam będzie śnieg?
). Z początku bardziej na prawo, raczej nie trafiając w opis a idąc bardziej na czuja, idziemy najpierw żlebem spadającym spod Durnej Przełęczy, by po chwili trawersować w lewo w żleb spod Małej Durnej Przełęczy.
Podejście na Małą Durną Przełęcz jest opisane jako łatwe, ale z naszą tendencją do gubienia ścieżek, kilka/kilkanaście razy zmusiła do użycia rąk. Około 12 z minutami osiągamy Małą Pośrednią Przełęcz, jak nazwa wskazuje niezbyt rozległą (tak na 2 osoby w sam raz) i po ubraniu uprzęży ruszamy w górę. Tutaj była chwila zawahania, bo droga na Mały Durny Szczyt w przewodnikach opisana jest jako “bardzo łatwa” tymczasem pierwsze 2-3 metry wejścia na grań nie są trywialne (a przynajmniej w naszym wariancie nie były), co przyniosło myśli typu “czy my napewno jesteśmy na dobrej przełęczy?” albo “kura, jak tu jest bardzo łatwo to jak będzie tam gdzie jest nieco trudno?”
Ale na grani było już spokojnie.

Widok z Małego Durnego w stronę Tatr Bielskich
Dalej zejście do Durnej Przełęczy, gdzie miały się zacząć trudności. Z lewej strony omijamy widoczną z Terinki Durną Igłę i za Przełęczą Pawlikowskiego (siodło Durnej Przełęczy) idziemy już do góry. Plan był taki żeby się tam związać, ale w sumie Łukasz poszedł na rekonesans, stwierdził że w górę nie wygląda trudno, więc w dalszym ciągu oszczędzamy czas i linę
Faktycznie po 20 minutach, nie napotykając na jakieś większe niż zwykle trudności meldujemy się na wierzchołku Durnego Szczytu.

Poza na Durnym z Łomnicą w tle
Wpis do zeszytu i ruszamy dalej w stronę Łomnicy, która zdaje się być na wyciągnięcie ręki
Szukamy pierwszego ringa do zjazdu, nie bardzo możemy go znaleźć, wreszcie jest… ale to nie ten
Dopiero po przejściu kolejnej szczerbinki, Łukasz melduje znalezisko, rozwijamy linę i zjazd. W międzyczasie okazuje się, że ringa trzeba dokręcić palcami, bo nakrętka sobie luźno lata, a klucz który mam przy jebadełku jest w innym rozmiarze. Po kilku minutach Łukaszowi udaje się zlokalizować kolejny punkt do zjazdu.

Pierwszy zjazd z Durnego Szczytu
Pierwszy zjazd w okolicach 15 metrów, drugi dłuższy – ok 25 metrów. Osiągamy Klimkową Przełęcz i po minięciu chyba dwóch turni spotykamy Jordankę – osławiony, najtrudniejszy ubezpieczony (ale nieoznakowany) szlak turystyczny w Tatrach
Łańcuchy i klamry bogato zdobią przejście, pomagają trochę nawigacyjnie, ze 2-3 razy również technicznie.

Jordanka - mocno ubezpieczona, ale wcale nie łatwa turystycznie
Szybko docieramy do 20 metrowego Komina Franza, gdzie również w towarzystwie wszelkiego rodzaju żelastwa, wychodzimy w pobliże kopuły szczytowej Łomnicy, skąd już łatwym terenem do barierek górnej stacji kolejki
Szybkie formalności apropos zjazdu do Skalnatego Plesa (tzn zapłata 10? od łebka
), kilka zdjęć i pojedynczo (tzn Łukasz, a po 20 minutach kolejnym kursem ja) jesteśmy zwożeni, by pobiec do następnej kolejki na Hrebienoku i o godzinie 18.10 zacząć pakować się do auta
czas akcji górskiej wspomaganej kolejkami – niecałe 11 godzin.
Trudności spotkane na drodze – nawigacyjnie, mając opisy z Chmielewskiego i Jaćkiewicza oraz wspomagając się relacjami z for (-um) – raczej nie było trudno. Technicznie – odcinek do Klimkowej Przełęczy – taki zwykły jedynkowy, z tendencją do łatwego wpadania na miejsca dwójkowe
. Dalej Jordanką podobnie, czyli turystycznie trudny, wspinaczkowo raczej z tych łatwych.

Pierwsze co, to na szczycie trzeba było zamówić piwo ![]()
Fotograficznie, było ostre słońce, chowające cienie w ciemności, a prześwietlające wszelką jasność
w dodatku gdzieś w okolicach Durnego Szczytu jakoś magicznie przełączyłem pomiar światła na punktowy, co już wogóle popsuła partię zdjęć.
Grań Durny Szczyt – Łomnica – Zdjęcia
Tagi: cesta Jordana, Durna Igła, Durna Przełęcz, Durny Szczyt, Jordanka, Klimkowa Przełęcz, Komin Franza, Łomnica, Łomnicky Stit, Mała Durna Przełęcz, Mały Durny Szczyt, Poślednia Turnia, Pysny Stit, Wielka Korona Tatr, WKT
