Boiskowa Łomnica
W Tatrach w dalszym ciągu 3/4 lawinowa, ale na niedzielę zapowiadane było pierwsze słońce od dawna
Warianty – nieśmiertelna Babia, może coś delikatnego w Zachodnich albo coś boiskowego (czyli albo Kasprowy albo Łomnica albo Strbskie). Aśka zadecydował (“Bo ja bym chciała pozjeżdżać”
). Z rana zimno jak fiks, w Krakowie o 6.00 w okolicach -18 stopni, ale im bliżej Słowacji tym cieplej. Gondolka na Skalnate Pleso. Pierwsze zdziwienie – śnieg walił od 2 tygodni non stop, a na 1700 jest go tak, powiedziałbym średnio. Biorę ciepłą kurtkę, ale po pierwszym zjeździe z Łomnickiego Sedla przebieram na goretex bo jest za gorąco
Śnieg idealny. Twardziutki, zmrożony, ale przy tym pozwalający w nim rzeźbic
Jeździliśmy do 14.00. Warunki świetne, mało ludzi, słońce. Trochę poeksperymentowałem po lewej i prawej stronie przygotowanego stoku (po lewej to nawet wycedziłem
). Fajny był też zjazd od Skalnatego do stacji pośredniej gondolki. Jak rano kupowałem bilety, to babka w kasie próbowała mi coś tłumaczyć, pokazując na ten odcinek, ale tylko kiwnąłem głową i powiedziałem ze tam jeździć nie będziemy
co się okazało – zwykle tam była taka wąska nartostrada, teraz nic tam nie było
tzn zjazd po części szlakiem pieszym, po części polami kosówki itd. Aśce się strasznie nie podobało, ale dla mnie to było całkiem całkiem
doświadczenie zdobyte na skiturach zaowocowało
Od stacji pośredniej już płaskie boisko, nowy wyciąg krzesełkowy idący od dołu, więc bez historii ![]()

Jeszcze jedno, słaba złotówka trochę zabiła kosztowo ten wyjazd. Karnety + żarcie dla 2 osób wyszły ~350 zł, Kasprowy mimo tego że tam jest płatny parking, trzeba zapłacić oddzielnie za kolejkę i busa wychodzi ok 300 zł.












