Sep 30 2007

Bo nie było Urszulki :) czyli Trzy Kopy zdobyte

Tym razem wyjazd zupełnie spontaniczny. W sobotę przedpołudniem rzucenie info znajomym (nikt nie dał rady, ale sumienie czyste :) ) sprawdzenie pogody na icm’ie no i jedziemy. Pobudka przed 6.00, trasa dość szybko minęła (puściutko, choć droga w wielu miejscach remontowana). Jeszcze tylko wykupienie ubezpieczenia górskiego w TatraWest’cie i o 9.00 wychodzimy z parkingu na nudną asfaltówkę do Tatliakovej Chaty. Pogoda jak na razie sprawdza się w 100% – 10 stopni, słońce i trochę nieszkodliwych chmurek. W dobrym czasie dochodzimy do Tatliakovej, krótki popas i dalej w górę, dobrze znanym szlakiem prowadzącym na Smutną Przełęcz.

Rohacze z Wołowcem

Rohacze z Wołowcem


Aśka trochę pojęczała, ale w sumie też szybko dochodzimy do pierwszego celu. Tam kolejne śniadanie, ubieramy wiatrówki, wiatr jest południowy, czasami porywisty. Przydają się też rękawiczki, coraz częściej musimy pomagać sobie ‘ręcami’ :) W zasadzie bez emocji robimy te nasze nieszczęsne Trzy Kopy, łańcuchów jest dużo, momentami bardziej przeszkadzają (przy suchej skale raczej pomagają tylko w jednym miejscu – przy trawersie, poziomy łańcuch, duża lufa). Jak się okazuje, rok wcześniej byliśmy 30 metrów od 3 wierzchołka i stamtąd zaliczyliśmy wycof. Dalej Hruby (po polsku to chyba Gruby :) ) – idziemy w rytmie, wybierając trudniejszą drogę granią (ok. 3-4 metry niżej biegnie prawie cały czas ścieżka). Na Grubym trochę zdjęć, również w tył, na klasyczne Rohacze plus Wołowiec, w oddali malują się ośnieżone szczyty Wysokich. U nas śniegu nie ma, w zacienionych miejscach są malutkie płaty. Aśka mówi, że teraz to już luz :) ale jakże się myli. Idziemy dalej granią, potem jest taka łagodniutka przełęcz i znowu zaczynają się skały na Banikova. Tutaj były największe emocje wycieczki, a imho jedne z większych emocji ‘skalno-turystyczne’ w naszej karierze – chyba większe niż na Orlej czy na Ruchaczach :) Szliśmy granią, tylko ta, troszkę się wyostrzyła, zawęziła, jakby większa lufa się zrobiła, a w miejscach trudnych – Słowakom jakby żelazo na łańcuchy się skończyło :) Ze dwa razy wylądowaliśmy brzuchem na skale, wisząc na rękach, pod nogami prawie pusto :D Oczywiście parenaście metrów niżej szła wygodna ścieżka :) No nic, fajnie było w zaplanowanym czasie doszliśmy na Banikova, potem na Banikovską przełęcz. Posiłek i szybkim krokiem męczące zejście do Rohackiej doliny i na parking. Z drogą powrotną już nam się tak nie poszczęściło, godzina powrotów ludzi, remonty na zakopiance i wszystkich drogach alternatywnych, wypadek na obwodnicy Wieliczki, jechaliśmy dłużej o godzinę :(

No to zaczyna się podejście na Banikova

No to zaczyna się podejście na Banikova

Mam nadzieję, że to nie będzie ostatnia ‘letnia’ wycieczka w tym roku, czekają jeszcze Rysy i okolice Moka. W każdym razie na mikołaja mam od Aśki obiecane raki i czekan :D

Zdjęcia – jakoś bardzo nie jestem zadowolony – wszystko pstrykałem 18-50, z reguły z założonym polarem Hoya. Wydaje mi się, że jednak troszkę faktycznie jest nieostry przy szerokim końcu, czasami przelatywał tam pełen zakres focusa i nie mógł ustawić ostrości. Drugi szkopuł – dekiel tamronowy nie trzyma się na przykręconym filtrze, miałem do wyboru albo wkładać aparat bez dekla do torby, albo za każdym razem odkręcać polar – strasznie irytujące. Niemniej jednak zrobiłem ok 150 zdjęć w pięknych jesienno rudych Tatrach :)

Tagi: , , , , , ,

Jeden komentarz

Jeden komentarz do “Bo nie było Urszulki :) czyli Trzy Kopy zdobyte”

  1. QbaSon 02 Oct 2007 at 21:12

    oj faaaaaaaaaaajne zdjęcia !! polarek widzę robi swoje :)

Skomentuj:

Podobne posty

VN:F [1.9.13_1145]
Oceń ten wpis
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Mała Wysoka, Rohatka, Dzika Wieża.

Mała Wysoka, Rohatka, Dzika Wieża.